Sukcesywnie rośnie świadomość społeczna o wartościach odżywczych ryb i ich przetworów. Sukcesywnie również wzrasta sprzedaż ryb i ich spożycie. Niestety, liczby charakteryzujące powyższe zjawiska nie są na tyle zadawalające, by służyły jako powód do dumy narodowej. Obecnie marketing ryb w Polsce jest uzależniona od okresu roku. Wciąż kluczowym motorem napędzającym rynek rybny jest tradycja. Jest ona zdecydowanie silniejsza, niż świadomość, że ryby są po prostu zdrowe. Z tego tez powodu największa sprzedaż ryb notowana jest w okresie poprzedzającym święta Bożego Narodzenia, kiedy to czyniąc zakupy artykułów spożywczych, w znacznej ich części znajdują się ryby. Obowiązkowy jest oczywiści karp, który zajmuje czołową pozycje na wigilijnym stole. Niemniej w ostatnich latach wzrasta moda na inne typy ryb. Powoli obok karpia coraz w ogromnej liczbie przypadków pojawia się łosoś, wyprzedzając już pomału śledzia. Można się, więc spodziewać, że w miarę przybywania na polskich stołach różnych gatunków ryb, wzrośnie ich spożycie.